Kilka dni temu pokazałem Oko Sąsiada na lokalnych grupach Rakowca i Ochoty. Spodziewałem się ciszy albo że fajne...Dostałem coś lepszego: konkretne, trudne pytania. To był pierwszy realny test — i pokazał, co muszę poprawić, zanim pójdę z tym dalej. Ten wpis to uczciwe podsumowanie.

Co od Was usłyszałem

Najczęściej wracało pięć obaw:

  • czy sąsiad może mnie podglądać, kiedy tylko zechce,
  • czy stary telefon na ładowarce to nie ryzyko pożaru,
  • czym to właściwie różni się od zwykłej kamerki IP,
  • co się stanie, jeśli pokłócę się z sąsiadem, któremu dałem dostęp,
  • czy ktoś (firma, serwer) nie podgląda mojego wideo.

To są dobre pytania. Nie zamierzam ich obchodzić marketingiem.

Co już zmieniłem

Zacząłem od własnego podwórka — od strony projektu:

  • Usunąłem przekaz, który nie był prawdą. Zniknęły wymyślone statystyki („tysiące rodzin"), cennik i hasła o „AI". Jesteśmy w becie i tak to opisuję.
  • Zmieniłem narrację na prawdziwą. Oko Sąsiada to nie „tańszy monitoring", tylko wsparcie zaufanej osoby, gdy jesteś daleko. Wsparcie, nie kontrola.
  • Dodałem sekcję „dla kogo to NIE jest". Bo to narzędzie ma sens tylko tam, gdzie istnieje zaufanie i ktoś bliski w pobliżu.
  • Przygotowałem checklistę bezpiecznego ustawienia telefonu — bateria, oryginalna ładowarka, niepalna powierzchnia, ograniczenie ładowania.

Co jest prawdą już dziś, a co dopiero planuję

 

Nie chcę mieszać tego, co działa, z tym, co zamierzam zrobić. Dlatego wprost:

Działa już teraz:

  • Sąsiad widzi obraz wyłącznie wtedy, gdy sam włączysz podgląd — nie ma „zaglądania kiedy chcę".
  • Dostęp dajesz konkretnej osobie i cofasz go jednym kliknięciem.
  • Każde podłączenie do podglądu jest zapisane (kto, kiedy).
  • Obraz co do zasady idzie bezpośrednio między telefonami (P2P). Nie zapisujemy żadnych nagrań na naszym serwerze.

Pracuję nad tym / planuję (i tak to nazywam, dopóki nie jest gotowe):

  • dostęp czasowy, który sam wygasa po urlopie,
  • powiadomienie „X właśnie zaczął oglądać",
  • własny serwer przekaźnikowy dla tych połączeń, które nie łączą się wprost,
  • rozbudowane FAQ i grafiki tłumaczące te tematy po ludzku.

Dla kogo to jest — i dla kogo nie jest

 

Ma sens, jeśli: masz w pobliżu zaufaną osobę (sąsiada, rodzinę), wyjeżdżasz i chcesz, by ktoś mógł szybko zareagować, zostawiasz w domu zwierzę albo opiekujesz się starszą osobą.

Nie jest dla Ciebie, jeśli: nie masz w okolicy nikogo zaufanego, nie chcesz dawać nikomu dostępu, potrzebujesz certyfikowanego systemu alarmowego albo masz uszkodzony telefon czy spuchniętą baterię. W tych sytuacjach uczciwie odradzam.

Bezpieczeństwo telefonu — bez tego nie ma sensu

 

Stary telefon jako kamera to wygoda, ale i odpowiedzialność. Sprawna bateria (nie spęczniała), oryginalna ładowarka, twarda niepalna powierzchnia, z dala od firan i bezpośredniego słońca, a jeśli telefon to wspiera — ograniczenie ładowania do ok. 80%. Pełną checklistę „co sprawdzić przed wyjazdem" opisuję osobno i będę ją powtarzał do znudzenia.

Szukam pierwszych testerów

Na tym etapie nie zależy mi na masowych instalacjach, tylko na kilku osobach z Rakowca/Ochoty, które pogadają ze mną szczerze i ewentualnie sprawdzą Oko Sąsiada w realnej sytuacji. Jeśli masz zaufaną osobę w pobliżu i jeden ze scenariuszy (urlop, zwierzę, starszy rodzic) brzmi znajomo — napisz przez formularz kontaktowy. Sceptycy mile widziani — od Was nauczę się najwięcej.

Kto za tym stoi

 

To nie jest anonimowy produkt z internetu. Jestem mieszkańcem Rakowca, robię to po godzinach i zacząłem lokalnie właśnie dlatego, że temat dotyczy zaufania. Nie chcę budować narzędzia do kontroli — chcę sprawdzić, czy sąsiedzka pomoc może działać sprawniej dzięki technologii.